KRRiT chciała być władcą Internetu, ale po protestach Senat odrzucił poprawkę cenzurującą sieć

18 marzec 2011

Gdyby Internet uregulował się sam, to Krajowa Rada nie musiałaby być władcą Internetu – powiedział rzecznik Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Do sprawy jeszcze powrócimy – powiedział premier Donald Tusk. Senat tymczasem wykreślił z ustawy zapis mówiący o “dostawcach treści audiowizualnej”, który był przedmiotem największych kontrowersji.

Ustawa w postaci, w jakiej została przepchnięta przez Sejm dawałaby Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji dużą swobodę interpretacji zapisów i to potwierdziło się. W opublikowanym właśnie przez KRRiT oświadczeniu czytamy m.in. “Internet nie będzie miał taryfy ulgowej”, Gdyby Internet uregulował się sam, to Krajowa Rada nie musiałaby być władcą Internetu, Ustawę stosuje się jedynie do dostawców usług medialnych na żądanie prowadzących działalność gospodarczą, a zatem przewidziane w niej wymogi obejmą profesjonalistów, w celu zapewnienia odpowiedniej ochrony konsumentom i odbiorcom. Jak widać, KRRiT myśli podobnie jak skarbnik Platformy Obywatelskiej oraz przewodnicząca Komisji Kultury i Środków Przekazu, posłanka Iwona Śledzińska-Katarińska, która po przyjęciu ustawy przez Rząd powiedziała, iż Skończył się czas bałaganu i bezhołowia.

O nowelizacji ustawy medialnej bardzo szeroko pisały wszystkie portale internetowe oraz środowiska związane z branżą internetową. Dzięki nagłośnieniu sprawy do akcji wkroczyli internauci. Została założona m.in. strona, która przedstawiała zarys problemu oraz losowała senatora, do którego następnie internauci wysyłali emaile bądź telefonowali. Akcja była na tyle duża, że sprawą zainteresował się premier Donald Tusk, który polecił senatorom bliższe przyjrzenie się ustawie i wykreślenie kontrowersyjnych zapisów. Tak też się stało i zapis o dostawcach treści audiowizualnej na rządanie został wykreślony z nowelizacji ustawy.

To jeszcze nie koniec. Premier Donald Tusk obiecał, iż do sprawy powrócimy. Niepokojące to słowa z ust premiera, który może niektórym jawić się jako rycerz na białym koniu nakazujący senatorom zmianę złego prawa. Znając jednak naszego premiera i partię, której jest przewodniczącym uratowanie ustawy jest jedynie zagrywką pod publiczkę i robieniem wokół siebie dobreo PR-u przed nadchodzącymi wyborami. Nie zdziwiłbym się, gdyby podobna ustawa w takiej czy innej postaci powróciła pod obrady sejmu w najbliższej przyszłości. W końcu zapytajcie Iwony Śledzińskiej-Katarińskiej jak długo w Internecie może panować bałagan i bezhołowie ?

Źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9278057,Ping_pong_z_Krajowa_Rada__czyli_jak_KRRiT_chciala.html

Oryginał: http://www.krrit.gov.pl/bip/LinkClick.aspx?fileticket=4vuX7vZXz58%3d&tabid=36

Bartłomiej Małysz

,

---

Komentarze

Komentowanie zakończone dla tego artykułu

---